Japonia: Drama „Zettai kareshi”

Listopad 6, 2010 o 12:38 pm | Napisane w Japonia | 3 komentarze
Tagi: , ,


Przepraszam, że długo nie pisałam, ale moja wena niespodziewanie uciekła ode mnie z krzykiem. Jej resztki wykorzystałam na konkurs fotograficzny, który niestety przegrałam. Poza tym brak czasu… Wszyscy nauczyciele tak uwzięli się na ten listopad, że tragedia… W poniedziałek mam sprawdzian i dwie kartkówki, we wtorek kolejny sprawdzian, aaaaa! D: Okej, daję recenzję i idę marnować czas na naukę.


„Zettai Kareshi”

                Riiko to nieśmiała, sympatyczna dziewczyna. Nie jest zbyt ładna, a na dodatek ma wyjątkowego pecha w miłości. Pewnego dnia, gdy jej miłość znów nie zostaje odwzajemniona, idzie do pobliskiej kawiarni wyżalić się znajomej. Tam dziewczynę dostrzega  Gaku Namikiri. Podchodzi on do załamanej kobiety i pyta się, czy nie chciałaby zmienić swojego życia… Obojętna, niczego nieświadoma Riiko spotyka się później z Namikirim w firmie Kronos Heaven, gdzie musi wypełnić ankietę na temat swojego chłopaka idealnego. Nie była z tego zbyt szczęśliwa. Zatrzymało ją jedno, zadane już wcześniej pytanie: „Nie chcesz zmienić swojego życia?”. Niezadowolona z zaistniałej sytuacji Riiko wraca się na miejsce, uzupełnia ankietę, podpisuje jakieś papiery i wraca do domu. Kilka dni później dociera do niej mająca ponad metr „paczuszka”. Kobieta po chwili zastanowienia postanawia ją odpakować. Jej oczom ukazuje się robot o wyglądzie prawdziwego człowieka…

                „Zettai Kareshi” posiada naprawdę ciekawą, wciągającą fabułę.  Opowiada nam nie tylko o miłości, ale także o marzeniach, przyjaźni i rodzinie, więc na pewno nie jest „tylko kolejnym, nudnym romansem.” Pokazuje nam też, że miłość nie wiąże się jedynie ze smutkiem i jesteśmy w stanie zrobić dla niej wszystko.
                Serial został stworzony na podstawie tandetnej mangi, o tym samym tytule. Manga „Zettai Kareshi” jest najgorszą, jaką do tej pory czytałam.  Riiko jest tam zupełnie inna niż w dramie, Namikiri nie ma już swojego „uroku”, a poczucie humoru, które niby tam jest, jest żałosne. Akcja z liceum w dramie  została przeniesiona do cukierni, poza tym postacie są dorosłe. Mają inny tok myślenia i całkiem inny charakter niż w mandze. Jedyne, w czym obie te rzeczy się ze sobą zgadzają, to tylko (i na szczęście) imiona postaci. No i baaaaaaardzo ogólny zarys fabuły.  No cóż- kopia lepsza od oryginału…
                Muzyka może nie jest świetna, ale jest dobra. Ścieżka dźwiękowa w smutniejszych momentach jest spokojna i urocza, natomiast w bardziej dramatycznych towarzyszą nam mocniejsze utwory. Ending moim zdaniem jest fantastyczny. Piosenkarka świetnie  śpiewa, a muzyka genialnie oddaje klimat dramy. Wszystko łączy się w jedną, spójną całość.
                Gra aktorska jest znakomita. Mokomichi Hayami, który wcielił się w postać chłopaka idealnego, swą postać zagrał świetnie. Potrafił wczuć się w rolę i ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że jego gra aktorska jest „sztuczna”.  Natomiast Saki Aibu, nasza kochana Riiko, nie przekonała mnie do końca. Ciężko stwierdzić, czy to jej wina, czy reżysera. W każdym bądź razie nie było źle, ale zdecydowanie mogło być lepiej. Nie licząc na tę jedną postać, to ogólnie dobór aktorów był przemyślany.
                Osobiście, nie zważając na małe wady, uważam że „Zettai kareshi” jest świetnym serialem. Warto poświęcić czas na obejrzenie tej dramy. Polecam!

~ Fumi.

Reklamy

3 komentarze »

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

  1. po przeczytaniu tej recenzji rzeczywiście ta drama wydaje mi się ciekawa może kiedyś ją obejrzę ^^ a co do szkoły rzeczywiście psorzy walą na nas kupę sprawdzianów i kartkówek(na szczęście ten weekend zaczyna mi się od czwartku bo piątek zrobili mi wolny-jestem happy:D)ale nie martw się na pewno się wykujesz życzę powodzenia;)

  2. A jednak dla mnie było to właśnie „romans jak każdy inny”..xD No, tylko przy innych człowiek nie ma takiej chęci na ciastka ;p Jej, jak ona je piekła, to ja aż czułam ten zapach przez monitor.xD
    Ale bardziej twórczo.. Hiro Mizushima, miłość, miłość, miłość z robotem – dlatego to obejrzałam. No i wydawało mi się to być „must see”, a teraz sądzę, że chyba jednak nie było..;) Tzn.. nie jest to drama, którą chce się re-watchować w całości i nie zapada w pamięć. Płakałam przy niej (btw, ja byłam za pairingiem robotXdziewczyna.. zmieniłam zdanie w ostatniej chwili dosłownie, kiedy sama wiesz, co się stało, bo przedtem jakoś bardziej mi pasował chłopak, którego grał MizuXRiiko), śmiałam się… Ale ogólnie to już prawie nic z niej nie pamiętam, a kończyłam to (chyba) w wakacje, albo coś zaraz przed nimi.;p
    No i to chyba tyle, pisałam reckę tej dramy, więc tam jest więcej.;p
    Pozdrawiam ^^

  3. u mnie nowa nocia zapraszam:D


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


Entries i komentarze feeds.

%d blogerów lubi to: